Najlepsza Reklama w Polskim Internecie

Moderowany blog poświęcony reklamie w polskim internecie.
Prosimy o Wasze artykuły reklamowe!
Masz swoją stronę? Opisz ją!

Zbyt często mi się zdaje, że moje życie biegnie od świąt do świąt. Dziwnym zrządzeniem losu przypadają mi wtedy zadania, które mężczyźni wykonują bardzo niechętnie. Zdążyłem już przywyknąć do niewdzięcznej roli Świętego Mikołaja, świątecznego króliczka, pluszowego niedźwiadka do przytulania. Te wszystkie zadania ku ogólnej zadowolenia domowników, o losie! narzucone zostały przez moją żonę, która potem w zupełnie innych sytuacjach śmie skarżyć się, że: “Mężczyźni są jak dzieci!”. I co istotne: ostatecznie dzieje się tak, że prezenty świąteczne zawsze ja kupuje. Żona mnie przekonuje: “Tak ładnie się bawisz z maluchami… ty najlepiej znasz się na tych wszystkich gadżetach i zabawkach, które one lubią”. Ona uważa, że prezenty dla dzieci tak naprawdę niewiele różnią się od prezentów dla facetów, i że tak naprawdę można by je popodmieniać i wszyscy byliby zadowoleni.

W końcu jednak następuje taki czas, że trzeba kupić jej siostrzeńcom jakieś ciekawe zabawki, które nie zużyją się po paru dniach, to Ja, właśnie Ja staję się wybawcą. Któż inny sprawiłby dzieciakom więcej radości niż ja. Zawsze znajdę im w sklepie internetowym jakieś naprawdę oryginalne prezenty, tak że potem radości i entuzjazmu na ich buziach nie jest w stanie zetrzeć nawet narzekanie ich matki: “zaraz to komuś wejdzie w nogę”, “trzeba będzie zmieniać baterie, a ileście na to wydali”, “to teraz módlcie się, żeby przesli do następnej klasy”. W tym czasie ja tylko uśmiecham się pod nosem. Nie muszę chyba wspominać, że nie przepadam za siostrą Alicji. Ktoś, kto na każdą Gwiazdkę “uszczęśliwia” mnie następnymi 5-cioma parami ohydnych majtek, nie może spodziewać się mojego szacunku. Niestety jest tak, że kobiety potrafią tylko kupować upominki dla innych kobiet. No i dobrze, gdyż ja zupełnie nie znam się na upominkach. Dlatego zawsze ofiarowuję jej coś “praktycznego”.

Za to całkiem dobrze (w zupełności zgadzam się tu z żoną) orientuję się w gadżetach, bo sam mam ich dużo. Dlatego też żona niejednokrotnie zgromi mnie, kiedy przysyłają pocztą kolejną - jak to ona określa - “zabawkę”. Dobrze, niech jej będzie, niech to sobie tak nazywa. Przyznaję rację tym, którzy mówią, że mężczyźni nigdy nie wyrastają z zabawek. Stają się one po prostu droższe i bardziej skomplikowane. Tu akurat się zgadzam: jestem w stanie wydać na nie całą swoją premię.

Najbardziej lubię różne śmieszne gadżety, dzięki którym na prywatce jest trochę śmiechu. Kiedyś miałem taki gadający otwieracz. Do tego urządzenia mogłem sobie wgrywać zabawne teksty w stylu: “Pierdykniem, bo odwykniem”, “Idź już spać” albo utyskiwanie żony czy odgłosy wymiotów. W końcu jednak oddałem gadżet kumplowi. Pożyczył on go wcześniej na jednej z imprez: szukał wtedy sposobu na to, jak oświadczyć się żonie. Chociaż ostał mi się “wiecznie zimny” kufel piwa, który utrzymuje moje piwo w odpowiedniej temperaturze, może nie wiecznie, ale dobrze, że chociaż dwie połowy meczu z dogrywką.

Na prezentach edukacyjnych też się znam. Jeszcze trochę i czeka mnie ceremonia. Będzie to 18-stka syna mojego brata. Chciałbym zatem podarować mu edukacyjną zabawkę, bo wiem, że nieprędko chłopak którąkolwiek zaliczy. I nie myślcie sobie: lalki to zabawkami koedukacyjne Czyż wujo nie ma oryginalnych pomysłów na prezenty na 18-stkę?